Ojców na rowerach

Jedziemy czy nie jedziemy? – pytaliśmy siebie z Ojcem Mateuszem dzisiaj rano. Trochę się nam nie chciało, trochę miało padać.


Czasami warto się przełamać, więc pojechaliśmy rowerami z Krakowa do Prądnika Korzkiewskiego oraz Ojcowa z dwójką naszych córek. Mieszkamy z dobrej strony Krakowa, więc mamy te parę kilometrów bliżej niż ludzie z południowego Krakowa.

Cudowna trasa, trochę przez wioski, trochę polami aż do Prądnika Korzkiewskiego. A stamtąd rzut beretem do Ojcowa, gdzie zahaczyliśmy o kawiarnię Niezapominajka Kraków i Pstrąg Ojcowski, gdzie kupiliśmy smakołyki na wynos i zrobiliśmy sobie piknik w Ojcowskim Parku Narodowym.

Przydatne informacje:

➡️ wyruszyliśmy z północnego Krakowa do Prądnika Korzkiewskiego przez Giebułtów.
➡️ Cała trasa jest bardzo przyjemna, prowadzi przez wioski i pola, ale jest jeden problematyczny odcinek przez las, a w zasadzie jakieś 15m. Było to strome zejście w dół, gdzie musieliśmy zejść na chwilę z rowerów, by przetrzymać przyczepkę, ale to tylko na paręnaście metrów. Jak wygląda droga przez las możecie zobaczyć na zdjęciu niżej z oznaczeniem czerwonego szlaku.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Looking for Something?