Mikrowyprawy z dziećmi – jak się przygotować?

Mikrowyprawy – co to takiego?

Mikrowyprawy co to takiego? Jak się przygotować? Mikrowyprawy? odkryłam z moimi córkami. Posiadanie dzieci przewartościowało moje nastawienie w wielu obszarach, w tym to do podróżowania. Kiedyś spektakularne, najlepiej paręset kilometrów od domu i koniecznie na parę dni, dziś – za miastem, w pobliskim lesie, w górach i na dzikiej plaży. Teraz odległości wycieczek nie mierzę w kilometrach, a egzotykę spotykam na każdym kroku.

Od dziecka marzyłam o podróżowaniu, mimo że w moim rodzinnym domu nikt nie spędzał tak czasu. Gdy wyprowadziłam się na studia do Krakowa, zaczęłam poznawać wielu ciekawych ludzi i otwierać się na świat. Podświadomie ciągnęło mnie do środowisk międzynarodowych oraz grup podróżniczych. Tak poznałam bardzo popularny wtedy Couchsurfing, który zrzeszał nie tylko młodych ludzi zaczynających swoje przygody z plecakiem, ale też bardzo doświadczonych podróżników.

To właśnie dzięki takim doświadczeniom zaczęłam podróżować niskobudżetowo, głównie autostopem przemierzając europejskie miasta. Później mój sposób podróżowania ewoluował – gdy zaczęłam zarabiać pieniądze i było mnie stać na dalsze podróże, najchętniej wybierałam się na wakacje do Azji.

Po przyjściu na świat mojej pierwszej córki, po raz kolejny zmienił się sposób podróżowania. 

Pomimo tego, że nasza wspólna pierwsza wyprawa odbyła się samolotem w trzy miesiące po narodzinach Lili, to teraz najchętniej organizuję z mężem małe i przyjemne wycieczki. 

Na takie mikrowyprawy nie po potrzebujemy kilku dni urlopu, dużych oszczędności, wielkich walizek i szczegółowego planowania. Czasami wystarczy jedno popołudnie, mały plecak i koc.

To właśnie dzięki takim krótkim z pozoru wycieczkom aktywnie spędzamy razem czas, wakacje pełne przygód możemy mieć codziennie, a ilość doświadczeń liczymy w odkrytych miejscach, znalezionych skarbach, poznanych roślinach i zwyczajach zwierząt.

Dla mnie największym szczęściem jest widzieć, ile korzyści moje córki czerpią z takiej formy spędzania czasu. Ile radości dają im kolejne wyprawy oraz jak we wspólnym odkrywaniu świata odnajdujemy radość i wolność z bycia częścią wspaniałej natury, która otacza nas na każdym kroku.

Sam termin mikrowyprawy został stworzony w 2014 roku przez podróżnika Alastaira Humphreysa, który najkrócej opisuje termin “microadventures” jako wyprawy osiągalne dla każdego. Nie wymagają dużej ilości czasu czy nakładów finansowych, bo przygodę można przeżyć wszędzie, nawet blisko swojego miejsca zamieszkania i w jedno popołudnie.

Mikrowyprawy to u nas rowerowe wycieczki za miasto, zwiedzanie pobliskich użytków ekologicznych, szukanie ścieżek dydaktycznych, piknik pod blokiem, jednodniowe wycieczki w góry, jak i nocleg na działce w namiocie. Liczy się wspólnie spędzony czas i bliskość przyrody, kolekcjonowanie wspomnień. Nie śpieszymy się, bo nie o upływający czas tu chodzi, a o wspólne doświadczanie świata i nas samych w przyrodzie i z przyrodą

Dzięki mikrowyprawom zaczęłam dostrzegać, rzeczy wyjątkowe w czymś z pozoru zwyczajnym. Tak jak moje dzieci, dla których wszystko co ich otacza naznaczone jest cudownością i niezwykłością. Ciekawość świata, radość z odkrywania, brak uprzedzeń i otwartość – to najbogatsze lekcje, których każdy dorosły może uczyć się od swojej pociechy.

Jak przygotować się do mikrowyprawy z dzieckiem?

  1. Znajdź miejsce na mikrowyprawę

Najpierw wybór miejsca, później plan! Na pewno łatwiej i bardziej szczegółowo możemy zaplanować naszą wycieczkę, jeśli wiemy dokładnie, gdzie chcemy się udać. Na początku może kusić nas na improwizację, wszak odwiedzane przez nas miejsca nie są położone w dużych odległościach. Dla mnie jednak ważny jest konkretny wybór, bo dzięki temu wiem dokąd zmierzam, co możemy wspólnie odkryć. Gdy ustalimy już miejsca, możemy przejść do dalszych etapów: czy będę mogła użyć tam wózka, czy po drodze jest potok, gdzie moje dziecko na pewno będzie chciało wejść? Czy będzie tam miejsce, gdzie będę mogła kupić obiad? Czy powinnam przygotować jedzenie na wynos?

  1. Spakuj się dzień wcześniej

Wiem, że nie zawsze jest to łatwe, ale najlepiej zrobić to wieczór przed wycieczką. Wtedy zaoszczędzimy mnóstwo czasu i unikniemy stresu rano. 

U nas obowiązkowo są to: wygodne ubrania, które założymy na wycieczkę, dostosowane do warunków pogodowych. Dodatkowo komplet zapasowych ubrań dla dzieci (jeden zestaw ubrań; jeśli jest mokro lub może wiać: kalosze, bluza softshell), mała apteczka (m.in. plastry, sól fizjologiczna, środki po ugryzieniu, krem do opalania, środek na kleszcze, spray przeciw komarom), bidon z wodą, suchy prowiant (suszone owoce, wafle, musy owocowe, itp.), mokre chusteczki, mata piknikowa, talerze, sztućce. 

Mojej starszej córce Lili proponuje by spakowała swój mały plecak sama i uzgadniam z nią ilość przedmiotów, które weźmie. Bez uzgodnionej ilości wkłada do niego za dużo rzeczy, a przy okazji jej mały plecak przydaje się na zbierane przez nią skarby natury (kamyki, liście, pióra).

  1. Wyrusz rano

U nas sprawdza się wyruszanie tuż po śniadaniu. Nasze dzieci są najbardziej wypoczęte rano, a dzięki temu bardziej skłonne do współpracy. Wycieczki przebiegają wtedy w milszej atmosferze.

Podczas śniadania wspólnie zastanawiamy się jak będzie wyglądała nasza mikrowyprawa. Jaka będzie pogoda? Czy spotkamy jakieś zwierzę? Czy Lila może weźmie pojemnik na owady?

Opowiadam dzieciom gdzie jedziemy i co możemy dzisiaj odkryć. Pytam, czy mają jakieś pomysły i co chcą robić, gdy dotrzemy na miejsce.

  1. Jedzenie

Poza sklepowymi przekąskami na wyjścia idealnie sprawdza się jedzenie o zwartej konsystencji: placki, gofry, muffiny. Jedzenie na wynos przygotowuję najczęściej dzień wcześniej z dziećmi i przechowuję w lodówce. Lila uwielbia pomagać w kuchni, często przegląda kolorowe książki kucharskie. Młodsza córka, Matysia, odkąd chodzi też chętnie stoi na kitchen helperze i miesza składniki. Bałaganu jest przy tym sporo, ale satysfakcja dzieci przy uczestniczeniu w gotowaniu niezastąpiona.

Do lunchboxów pakuję również świeże warzywa i owoce, które zazwyczaj kroję na miejscu, by dłużej zachowały świeżość. 

Jestem fanką termosów odkąd mam dzieci. Jeden termos mam do ciepłych napojów i zazwyczaj mam w nim herbatę owocową. Drugi termos to pojemnik obiadowy, używam go sporadycznie, bo jedynie przy całodniowych wycieczkach i gdy wiem, że nie będę mogła kupić obiadu. W termosie obiadowym zazwyczaj mam warzywne curry lub zupę.

W lecie świetnie sprawdza się butelka termiczna dzięki której woda jest chłodna nawet po paru godzinach .

  1. Parę przydatnych gadżetów dla dzieci, które znacznie ułatwiają mikrowyprawy, ale nie są niezbędne.
  • nosidło ergonomiczne: często wybieram go zamiast wózka, bo zajmuje zdecydowanie mniej miejsca. Nie martwię się żadnymi przeszkodami na drodze (kamieniste podejście czy schody) podczas których będę musiała dźwigać wózek i mniejsze dziecko.
  • wodery – to połączone spodniokalosze używane przez moje córki przez większą część roku. Dzięki woderom dzieci mogą siedzieć w wodzie i taplać się bez obaw, że będą mokre, bo nie przeciekają.
  • lupa i lornetka, idealne do odkrywania otaczającej przyrody. Niewątpliwym plusem jest, że te gadżety bardzo zajmują dzieci, bo świat jest jeszcze ciekawszy w przybliżeniu.
  • pojemnik na owady z lupą, Lila uwielbia być małym entomologiem.

O tym jak znaleźć ciekawe miejsca na mikrowyprawę napisałam w tym wpisie.

Udostępnij:

Komentarzy: 2

  1. Nicola
    15 marca 2021 / 22:35

    Hej, mam takie pytanie…jak wygląda sprawa z pampersem na wycieczce? Chodzi mi tu o chłodna pogodę ( np. Góry zima/jesienią). Niby są schorniska ale teraz chyba wszystko zamknięte przez covida. Na mikro wyprawie jak trafi się grubsza sprawa do pampersem to co wtedy, przecież nie będę przebierać na zimnie dzieckA;/

    • Ania
      Autor
      15 marca 2021 / 22:43

      Nikt nie odmówi Ci wejścia i przebrania dziecka w schronisku jeśli obawiasz się przebrać dziecko na zewnątrz przy chłodniejszej pogodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Looking for Something?